Aktualności z Rynku Pracy

Rozporządzenie w sprawie wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę oraz wysokości minimalnej stawki godzinowej w 2020 r.

Rada Ministrów przyjęła rozporządzenie w sprawie wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę oraz wysokości minimalnej stawki godzinowej w 2020 r., przedłożone przez ministra rodziny, pracy i polityki społecznej.

  • Minimalne wynagrodzenie za pracę w 2020 r. wyniesie 2 600 zł. Oznacza to wzrost o 350 zł, czyli o 15,6 proc. w stosunku do 2019 r. (obecnie najniższa płaca wynosi  2 250 zł).
  • Podczas posiedzenia Rady Ministrów premier zdecydował o podwyższeniu pensji minimalnej z planowanych 2 450 do 2 600 zł, tj. o 150 zł.
  • W 2020 r. minimalne wynagrodzenie będzie stanowić 49,7 proc. prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej na 2020 r.
  • Minimalna stawka godzinowa w 2020 r. będzie wynosiła 17 zł (więcej o 1 zł niż wcześniej planowano). W 2019 r. jest to 14,70 zł.
  • Poziom minimalnego wynagrodzenia za pracę w wysokości 2 600 zł będzie miał pozytywny wpływ na sytuację gospodarstw domowych (przez wzrost dochodów pracowników). Rozwiązanie to wychodzi naprzeciw oczekiwaniom ok. 1,5 mln pracowników otrzymujących płacę minimalną.

Rozporządzenie w sprawie wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę oraz wysokości minimalnej stawki godzinowej w 2021 r.

Zgodnie z ustawą, wysokość minimalnego wynagrodzenia za pracę jest corocznie przedmiotem negocjacji w ramach Rady Dialogu Społecznego. Jeżeli Rada ta nie uzgodni jej w terminie, Rada Ministrów ustala, w drodze rozporządzenia, do 15 września każdego roku, wysokość minimalnego wynagrodzenia w roku następnym, a także wysokość minimalnej stawki godzinowej w roku następnym wraz z terminem zmiany tych wysokości.

Zgodnie z tym rozporządzeniem, w 2021 r. minimalne wynagrodzenie za pracę wyniesie 2,8 tys. zł. Oznacza to wzrost o 200 zł w stosunku do najniższej płacy, która obowiązuje w 2020 r. (2,6 tys. zł). Minimalna stawka godzinowa dla określonych umów cywilnoprawnych wyniesie 18,30 zł. Oznacza to wzrost o 1,30 zł w stosunku do 2020 r. (17 zł).

W rezultacie, w roku 2021 minimalne wynagrodzenie będzie wyższe o 7,7 proc. w stosunku do najniższej płacy, która obowiązuje w 2020 r. Będzie stanowić 53,2 proc. prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej.

Obecnie w Polsce najniższe wynagrodzenie otrzymuje ok. 1,7 mln osób.

Pracownicy z Ukrainy czują się w Polsce bezpiecznie, ale boją się utraty pracy.

Do Polski znowu chętnie napływają pracownicy ze wschodu. Na koniec 2020 roku było ich niemal o 55 tys. więcej niż przed pandemią. Największą grupę pracujących cudzoziemców, bo aż 73%, stanowią obywatele Ukrainy. Według raportu agencji pracy OTTO Work Force aż 84% pracowników tymczasowych z Ukrainy czuje się w Polsce bezpiecznie mimo pandemii, ale ponad połowa badanych boi się utraty pracy.

Na koniec 2020 roku w ZUS zarejestrowanych było 725 tys. cudzoziemców, a to około 55 tys. więcej niż w lutym, czyli przed pandemią. Największą grupę pracowników wciąż stanowią obywatele Ukrainy. Na koniec ubiegłego roku w ZUS zarejestrowanych ich było ponad 532 tys., co oznacza, że trzech na czterech cudzoziemców pracujących w Polsce pochodzi z Ukrainy. Kolejne największe grupy pracowników z zagranicy stanowią Białorusini (6,9%) i Gruzini (1,8%).

“W związku z pandemią cudzoziemców, spoza Unii Europejskiej, przekraczających polską granicę nadal obowiązuje kwarantanna. Mimo to coraz więcej Ukraińców decyduje się na przejście izolacji i powrót do pracy w Polsce. Główną motywacją jest oczywiście czynnik ekonomiczny. W tej chwili bezrobocie w Polsce kształtuje się na poziomie 6,2%, podczas gdy na Ukrainie wynosi już 9,5%. Co ważne zarobki na Ukrainie są wciąż niewspółmierne do kosztów życia. Ceny produktów spożywczych w Polsce i na Ukrainie są zbliżone, podczas gdy płaca minimalna na Ukrainie jest o 70% niższa niż w Polsce i wynosi około 618 złotych netto”  – mówi Tomasz Dudek, Dyrektor Zarządzający OTTO Work Force Central Europe.

Ukraińcy czują się w pracy bezpiecznie

Pandemia wpłynęła na organizację pracy niemal we wszystkich przedsiębiorstwach. Firmy uruchomiły szereg procedur i obostrzeń, których pracownicy muszą na co dzień przestrzegać. W badaniu aż 84% pracowników tymczasowych z Ukrainy wskazało, że ma poczucie, że pracodawca dba o ich bezpieczeństwo w czasie pandemii. Spośród ankietowanych 6% nie potrafiło jednoznacznie określić odpowiedzi na pytanie o poczucie bezpieczeństwa, a 10% odpowiedziało przecząco.

Strach przed utratą pracy

Trudna sytuacja epidemiologiczna, i co za tym idzie gospodarcza, przekłada się na postrzeganie przez Ukraińców stabilności zatrudnienia w Polsce. Spośród badanych pracowników tymczasowych ponad połowa (57%) boi się utraty pracy w Polsce, a tylko 20% nie ma obaw o swoje zatrudnienie.

“Niepewna sytuacja epidemiologiczna z pewnością przekłada się na poczucie braku stabilności zatrudnienia. Jednak według naszych obserwacji ten strach wśród pracowników tymczasowych z Ukrainy jest nieuzasadniony. Wśród polskich firm nadal jest bardzo duże zapotrzebowanie na pracowników ze wschodu. Obecnie najmocniej zabiegają  o nich branże produkcyjna i logistyczna. Szczególnie w logistyce popyt na pracowników z państw wschodnich wciąż wzrasta, co spowodowane jest m.in. rozwojem branży e-commerce” – mówi Tomasz Dudek, Dyrektor Zarządzający OTTO Work Force Central Europe.

w tymczasowych z Ukrainy na temat zadowolenia z pracy w Polsce w 2020 roku, 2020, OTTO Work Force Central Europe

W najbliższych miesiącach obraz migracji pracowników ze wschodu będzie się zapewne kształtował w zależności od sytuacji w ich ojczystych krajach oraz w Polsce. Obecnie, według raportu OTTO Work Force, aż 70% pracowników z Ukrainy chce nadal pracować w Polsce, a 21% respondentów nie jest w stanie określić swoich planów na 2021. Spośród badanych 13% chce ściągnąć do Polski swoją rodzinę, a tylko 7% Ukraińców rozważa wyjazd do pracy do innego kraju niż Polska.

Szczegóły: https://www.polskieforumhr.pl/aktualnosci/rynek-pracy-w-polsce/pracownicy-z-ukrainy-czuja-sie-w-polsce-bezpiecznie-ale-boja-sie-utraty-pracy/

Mimo pandemii płace rosną szybciej niż przed rokiem.

Zatrudnienie w przedsiębiorstwach zatrudniających powyżej 9 osób w grudniu 2020 roku wyniosło 6329 tys. osób. To oznacza spadek r/r o 1%, czyli pracuje mniej o 67 tys. osób. Przeciętna płaca wynosiła 5973,75 zł i była wyższa od tej wypłaconej rok wcześniej o 6,6% (czyli o 369,5 zł) – podał dzisiaj GUS.

Komentarz Moniki Fedorczuk, ekspertki Konfederacji Lewiatan

Największy spadek zatrudnienia w 2020 roku był spowodowany wiosennym, głębokim zamrożeniem gospodarki, co pociągnęło za sobą zmniejszenie wymiaru czasu pracy, przestoje czy zwolnienia w niektórych branżach. Po liczbie pracujących widać, że polskie firmy nie wróciły do kondycji sprzed pandemii, choć niewątpliwie wprowadzenie w tarczach antykryzysowych rozwiązań polegających na dopłatach do wynagrodzeń pozwoliło uniknąć fali zwolnień w okresie wiosennym.  W poprzednich latach mieliśmy do czynienia ze wzrostem liczby zatrudnionych w sektorze przedsiębiorstw – w grudniu 2019 r liczba zatrudnionych r/r wzrosła o 2,6%, a rok wcześniej – 2,8%.

Rośnie wysokość przeciętnego wynagrodzenia. Dynamika wzrostu płac jest większa niż rok wcześniej (w 2019 roku wynagrodzenia wzrosły o 6,2%).  W ciągu minionego roku przeciętna płaca wzrosła w prawie wszystkich sekcjach PKD: od 0,5% w sekcji „Zakwaterowanie i gastronomia” do 8,3% w sekcji „Administrowanie i działalność wspierająca. Spadek przeciętnej płacy odnotowano w sekcjach” „Rolnictwo, leśnictwo, łowiectwo i rybactwo”( -1,4%) oraz „Pozostała działalność usługowa” (- 0,5%).

Te dane dotyczą jedynie sektora przedsiębiorstw zatrudniających powyżej 9 osób. Nie obejmują więc blisko 10 milionowej grupy pracujących w mikro firmach, oraz sytuacji osób samozatrudnionych. Dane z lat ubiegłych wskazują, że dochody z pracy, jakie uzyskują te osoby są znacząco niższe, a zatrudnienie mniej stabilne.

Wzrost przeciętnego wynagrodzenia w roku, w którym polska gospodarka próbuje poradzić sobie ze skutkami pandemii może dziwić. Należy jednak wziąć pod uwagę czynniki jakie miały wpływ na tę sytuację. Pierwszym z nich jest wzrost płacy minimalnej w styczniu 2020 o 350 zł do 2600 zł brutto (czyli o ponad 15%). Nawet jeśli odsetek zatrudnionych w przedsiębiorstwie uzyskujących płacę minimalną był niewielki, to samo administracyjne podniesienie tego wskaźnika spowodowało presję płacową i oczekiwania pracowników co do różnicowania wysokości wynagrodzeń. Drugim czynnikiem jest różna sytuacja określonych branż w okresie pandemii – obok takich, które odczuwają duże problemy (gastronomia, zakwaterowanie, rozrywka) są też takie, które radzą sobie stosunkowo dobrze lub bardzo dobrze (produkcja przemysłowa np. mebli czy sprzętu IT). W tych firmach nadal trwa konkurowanie o pracowników, zarówno wysoko wykwalifikowanych, jak i pracowników szeregowych posiadających określone umiejętności, przede wszystkim techniczne.  A jednym z podstawowych elementów pozwalających na zatrudnienie pracownika, który wcześniej pracował w innej firmie jest zaoferowanie wyższego wynagrodzenia. I trzeci czynnik – pandemia spowodowała w wielu przedsiębiorstwach szczegółowy przegląd stanu zatrudnienia i przyspieszenie decyzji o automatyzacji, również z obawy o zachorowania pracowników. Firmy obawiały się zwolnień pracowników kluczowych czy takich o unikalnych kwalifikacjach, gdyż w przypadku zmiany sytuacji ich odzyskanie mogłoby być niemożliwe lub bardzo kosztowne. Jeśli podejmowano decyzje o zwolnieniach, to najczęściej dotyczyły one pracowników niskokwalifikowanych, wykonujących proste prace a tym samym nisko wynagradzanych. Dodatkowo warto zauważyć, że procesy automatyzacji czy cyfryzacji w pierwszej kolejności zastępują prace proste. „Wypadniecie” osób najniżej wynagradzanych z listy płac i zmniejszenie tym samym liczby zatrudnionych powoduje wzrost średniego wynagrodzenia.

Szczegóły:https://www.polskieforumhr.pl/aktualnosci/rynek-pracy-w-polsce/mimo-pandemii-place-rosna-szybciej-niz-przed-rokiem/